Czy wiesz, co łączy nadciśnienie, cukrzycę, astmę i niedoczynność tarczycy? Z punktu widzenia ubezpieczyciela to choroby przewlekłe. Jeśli na nie chorujesz, standardowa polisa turystyczna może okazać się bezużytecznym świstkiem papieru.
Jako ekspert ubezpieczeniowy często widzę ten sam scenariusz: turysta zasłabnie na stoku z powodu skoku ciśnienia lub problemów z cukrem. Trafia do szpitala, a ubezpieczyciel… odmawia pokrycia kosztów.
Dlaczego tak się dzieje?
Standardowe ubezpieczenie obejmuje tylko nagłe zachorowania. Jeśli Twój stan zdrowia pogorszy się w związku z chorobą, którą już masz (nawet jeśli od lat przyjmujesz na nią leki i czujesz się świetnie), ubezpieczyciel uzna to za zaostrzenie choroby przewlekłej.
Bez odpowiedniego rozszerzenia w polisie, za leczenie zapłacisz sam. A rachunki za kardiologa czy endokrynologa w kurortach narciarskich bywają astronomiczne.
Największa pułapka:
Wielu turystów myśli: „Nie powiem ubezpieczycielowi o nadciśnieniu, to się nie dowiedzą”. Błąd. W razie poważnego zdarzenia ubezpieczyciel ma wgląd w Twoją historię medyczną. Jeśli okaże się, że leczysz się przewlekle, a nie wykupiłeś rozszerzenia – ochrona zostanie unieważniona.
Ekspercka rada:
- Zrób rachunek sumienia: Jeśli przyjmujesz jakiekolwiek leki na stałe, uznaj, że masz chorobę przewlekłą.
- Szukaj rozszerzenia: Podczas zakupu polisy zaznacz opcję „Choroby przewlekłe”.
- Sprawdź ofertę: Niektóre nowoczesne polisy mają już to rozszerzenie w cenie standardowej, ale musisz mieć pewność, że tak jest w Twoim przypadku.
Koszt takiego rozszerzenia jest niewielki w porównaniu do ryzyka utraty całej ochrony ubezpieczeniowej.
👇 Masz wątpliwości, czy Twoje schorzenie wymaga rozszerzenia? Napisz do mnie w wiadomości prywatnej. Pomogę Ci dopasować polisę tak, abyś mógł cieszyć się feriami bez stresu o zdrowie i portfel. 📩



